Kiedy potrzebna jest inwentaryzacja systemu deszczowego?

Autor wpisu: Jacek Zalewski, RETENCJAPL (o autorze)

Czas koronawirusa i zamknięcie w domu sprzyja myśleniu o ubiegłym roku. Zastanawiam się, jakie wnioski możemy wyciągnąć z kilkunastu projektów zrealizowanych w obszarze wód opadowych? Schemat projektów na ogół był dość podobny: od zebrania danych, przez lokalny model opadów PANDa, modelowanie hydrodynamiczne, po koncepcję rozwiązań, mniej lub bardziej szczegółową, a czasem także projekt budowlany i wykonawczy z pozwoleniami. Za każdym niemal razem gdzieś na początku rozmów z Zamawiającymi (tak przyjęło się nazywać Klientów/Inwestorów na projektach publicznych) pojawia się słowo „inwentaryzacja”. I to najczęściej w kontekście negatywnym: „Nie mamy inwentaryzacji”, „Bez szczegółowej inwentaryzacji nic nie zrobimy..”, „Inwentaryzacja tego całego majątku zabierze nam ze trzy lata…”. Czy rzeczywiście?

Zanim odpowiem, ustalmy jednak o jaką inwentaryzację chodzi?

  1. Inwentaryzacja powierzchni zlewni. Dla zagadnień deszczówki jest absolutnie konieczna. Wykonywana może być w oparciu o – bardzo dobre już dzisiaj w Polsce – dane mapowe. W połączeniu z danymi o sieci, glebach i spadkach terenu oraz hydrografię daje też możliwość zrewidowania granic zlewni, bardzo często nieodpowiednio wyznaczonych. W jej wyniku powinniśmy otrzymać granice zlewni danego wylotu i bardzo dokładny podział na zlewnie cząstkowe wraz rozbiciem powierzchni na 8-10 typów pokrycia terenu.
  2. Inwentaryzacja majątkowa. Celem jej jest określenie wartości majątku (sieci, pompowni, urządzeń, obiektów), które na przykład mają być przekazane do spółki wodociągowej przez miasto. Opiera się często o pracę geodety i rzeczoznawcy majątkowego. Na potrzeby projektowania nie jest ona potrzebna.
  3. Szczegółowa inwentaryzacja geodezyjna wszystkich sieci, przyłączy, studzienek, wpustów, wylotów. Jeśli jest możliwa do otrzymania, jest to na pewno najlepszy materiał wyjściowy do projektowania i modelowania. Zalecamy by wykonywać taką szczegółową inwentaryzację siłami własnymi lub współpracując ze sprawdzonymi geodetami. To naprawdę niełatwy kawałek chleba, a próby obejścia utrudnień, owocują często zmarnowanym czasem i pieniędzmi. Jednak z naszego doświadczenia wynika, że koncepcje rozwiązań oparte o modelowanie hydrodynamiczne mogą być w znakomitej większości przeprowadzone w oparciu o dane z map zasadniczych, wsparte wiedzą Zamawiających oraz punktowym sprawdzeniem miejsce wątpliwych. Jeśli dodatkowo możliwa jest kalibracja modelu w oparciu o pomiar opadu i przepływu, błąd w projektowaniu na pewno jest o wiele mniejszy, niż gdy na przykład projektowane są zbiorniki bez wykonania modelu hydrodynamicznego sieci odwodnienia i retencji. Albo jeśli projektuje się w oparciu o świetną inwentaryzację, lecz nieaktualny model deszczów wg Błaszczyka… Mogą zdarzyć się przypadki, gdy kalibracja modelu hydrodynamicznego bez szczegółowego rozpoznania, nie będzie możliwa. Wiele jednak widać po stworzeniu pierwszej przymiarki do modelu, a jej odkładanie na „za kilka lat, gdy wszystko już będziemy mieli dobrze zinwentaryzowane”, może niestety być niedobrą strategią. W najlepszym razie mogą nas ominąć fundusze unijne..
  4. Inwentaryzacja sieci na potrzeby modelowania hydrodynamicznego i wykonania koncepcji projektowych. Opiera się o zasadę potwierdzania miejsc wątpliwych i stosowanie pewnych uproszczeń. Oczywiście w dopuszczalnych granicach – tutaj wiedza i doświadczenie modelarza/projektanta jest kluczowe. Bardzo dużo widać, gdy przeanalizuje się topologię sieci oraz wyniki z pierwszego zgrubnego modelu. Wtedy warto uzupełnić informacje i może właśnie zajrzeć do kilku studzienek. Ważne jest na pewno potwierdzenie liczby i lokalizacji wylotów do odbiorników, warto też upewnić się odnośnie stanu sieci w kluczowych miejscach.
  5. Inwentaryzacja na potrzeby projektu budowlanego. W tym przypadku chodzi raczej o dobre przygotowanie mapy do celów projektowych, zawierającej obok aktualizacji mapy zasadniczej także wybrane, konieczne dla projektanta, pomiary uzupełniające („domiary”). Może być to kilka dodatkowych przekroi cieku, albo ostateczne potwierdzenie lokalizacji studzienek, średnicy przewodu czy połączeń.
  6. Inwentaryzacja majątku na potrzeby utrzymania. W tym przypadku wiele zależy od potrzeb zarządzającego systemem i już posiadanych danych. Czy znamy lokalizacje i rzędne wylotów? Lokalizację i stan wszystkich obiektów? Czy celem jest ocena potrzeb remontowych, czy umowa z firmą świadczącą usługi np. czyszczenia wpustów ulicznych. Czy musimy przeprowadzić videofilmowanie kanału? A może potrzebne jest przygotowanie bazy danych do oprogramowania do zarządzania i eksploatacji systemu? Jeśli tak – polecam link na końcu tego artykułu.
  7. Inwentaryzacja nieruchomości i płatników na potrzeby opłat do Wód Polskich lub wprowadzenia opłaty eksploatacyjnej. Raczej byłoby to zebranie danych, najlepiej w formie GIS’owej niż inwentaryzacja geodezyjna. Proces na pewno niełatwy. Jego składnikiem są zakres sieci kanalizacji i inwentaryzacja powierzchni terenu. Jak podejść do opłat – to spory osobny temat. Także i tutaj konieczny jest pragmatyzm i dobre zaplanowanie działań. Jeśli można zebrać dane odnośnie 90% wartości potencjalnych wpłat, to te 10% można dopracowywać w dłuższym czasie, później. Czekanie najczęściej nic nie wniesie. Z kolei na potrzeby opłat do Wód Polskich: o tak, tutaj zalecamy bardzo dobre i szczegółowe rozpoznanie. Dlaczego? Bo owocuje ono konkretnymi oszczędnościami. Nawet do 70% wysokości opłaty w stosunku do typowych obliczeń wykonanych według pozwoleń wodnoprawnych.

Co można zatem odpowiedzieć, na wątpliwości dotyczące inwentaryzacji?

W skomplikowanych układach miejskich projektowanie przebudowy sieci, lokalizowanie retencji lub planowanie rozbudowy bez modelowania hydrodynamicznego jest trochę jak loteria. Czasem się trafi, ale częściej niekoniecznie. W zbyt wielu miastach widzieliśmy kompletnie nietrafione inwestycje sieciowe i projekty. Nie ma co jednak łudzić się, że powszechne stanie się dobre inwentaryzowanie całej sieci przed projektowaniem. Czasem decydenci muszą zobaczyć wynik modelu, by zrozumieć co on wnosi i uruchomić dodatkowe środki na kolejne sprawdzenia inwentaryzacyjne.

Aby zatem rozpocząć sensowne działanie inwestycyjne, na przykład ubiegać się o dofinansowanie, nie jest potrzebna inwentaryzacja majątkowa, czy bardzo szczegółowa inwentaryzacja geodezyjna. Podczas budowy modelu i tworzenia koncepcji mogą wystarczyć już posiadane informacje, korygowane w oparciu o różne dane, wiedzę użytkownika i punktowe sprawdzenia oraz dobra inwentaryzacja powierzchni. Nie ma więc potrzeby zlecania osobnej inwentaryzacji przed zleceniem prac koncepcyjnych o ile mądrze zaplanuje się dalsze działania i rozumie przebieg i konieczną dokładność opracowań.

Zapewne niektórym „purystom” modelowania naraziłem się tym tekstem. Jednak sądzę, że lepiej posuwać się drobnymi krokami do przodu niż marzyć, jak w niektórych miejscach słyszałem, że „miasto obiecało nam setki tysięcy na inwentaryzację”. A jeśli miasto właśnie wydało te setki na respiratory i maseczki? Namawiam Państwa do racjonalnego podejścia, ukierunkowanego na wynik, a nie obracania się w sferze marzeń.

A na koniec obiecany link: https://retencja.pl/aplikacje/oplaty/

 

Przeczytaj także inne wpisy autora:

O wodach opadowych – doświadczenia Ekspertów

O adaptacji do zmian klimatu słów kilka

„The European Green Deal”​ – co może oznaczać dla zarządzania wodami opadowymi?

Jak finansować inwestycje w wodach opadowych?