Jak finansować inwestycje w wodach opadowych?

Autor wpisu: Jacek Zalewski, RETENCJAPL (o autorze)

W latach 2003 – 2015 na realizację zadań ujętych w Krajowym Programie Oczyszczania Ścieków Komunalnych wydano około 61,5 mld PLN, w tym ponad 43 mld przeznaczono na zbiorcze systemy kanalizacyjne. Nastąpił niewiarygodny wręcz skok cywilizacyjny. Dla mnie jego obrazem były wizyty kolegów z Anglii, zafascynowanych gruntowną rozbudową i modernizacją oczyszczalni ścieków Płaszów II w Krakowie. Dzięki racjonalnemu podejściu, gdy koszty pokrywane mogły być z taryfy, system oczyszczania ścieków zafunkcjonował. Można tak stwierdzić, niezależnie od oceny sukcesu pojedynczych projektów w skali kraju, czy też oceny efektywności wydawanych pieniędzy. Całość się udała!

Czy o podobnym sukcesie możemy marzyć w tak zaniedbanym obszarze jak wody deszczowe?

Skalę koniecznych inwestycji dobrze oddaje projekt realizowany przez MWIK w Bydgoszczy. Rozwiązanie tylko najpilniejszych problemów, przy budowie 66 zbiorników retencyjnych i częściowym remoncie sieci to koszt przekraczający 200 mln, z czego około 130 mln pochodzi z finansowania unijnego. Napawa nas ogromną dumą, że mogliśmy przyczynić się choć w drobnej części do sukcesu jakim niewątpliwie jest pozyskanie tych funduszy i rozpoczęcie tak nowoczesnego przedsięwzięcia. Projekt w pełni bazuje na lokalnym modelu opadu opracowanym przez RetencjaPL, a pracujący w naszym zespole eksperci brali czynny udział w tworzeniu modelu hydrodynamicznego i projektowaniu, a także powstaniu idei „Bydgoszczy jako miasta gąbki”. Od dwóch już edycji z dumą współtworzymy poświęconą projektowi konferencję „Bydgoska Retencja 2050”.

Równocześnie ta, ale i inne inwestycje, takie jak zbiorniki retencyjne w Warszawie czy Wrocławiu, albo pompownia Garbary w Poznaniu, wskazują jak potężne pieniądze wydawane będą w miastach na szarą „twardą” infrastrukturę, jeśli problemu nie opanujemy w miejscu gdzie się on rodzi, czyli tam gdzie deszcz spada i zmienia się w odpływ. Szukanie rozwiązań już na sieci, albo na jej wylotach jest bardzo kosztowne.

Inwestycje w krajach zachodnich napawają wielu włodarzy miast wątpliwością, czy skala problemu ich nie przerasta?

Budowany w Londynie kanał „Thames tunnel” ma przekierować ścieki z 35 przelewów kanalizacji ogólnospławnej potężnym 25 km kolektorem o średnicy 7 m, wierconym 65 m pod Tamizą (właściwie tunelem) do oczyszczalni i dalej do morza. Jego koszt oszacowano na 4,2 mld funtów. Zaszłości były tak duże, poziom uszczelnienia miasta tak wysoki, że zdecydowano się na to wyjątkowo kosztowne rozwiązanie. Nic lepszego nie dało się już zrobić. Nie każdy ma jednak do dyspozycji morze jako odbiornik wód opadowych. Trudno o nim marzyć choćby w Krakowie, Katowicach, Wrocławiu czy Rzeszowie.

Sytuacja nie jest jednak tak beznadziejna, jak się wydaje. Po pierwsze, jak informowali podczas marcowej konferencji Stormwater Poland 2020 przedstawiciele Ministerstwa Klimatu (dawniej Środowiska), w kolejnej perspektywie finansowania z UE ma nastąpić jeszcze większe skupienie na kwestiach adaptacji do zmian klimatu w miastach, a deszczówka jest w tym obszarze niewątpliwym priorytetem. Mamy nadzieję, że nie będzie to wyłącznie system pożyczkowy, ale też dotacyjny. Już teraz wiadomo jak się przygotować i na pewno warto podjąć ten wysiłek, szczególnie, że inwestowanie w deszczówkę pozostaje w synergii do walki ze smogiem, do walki z zapyleniem miast czy wyspami ciepła. Ostatni konkurs wniosków zorientowany był na małe miasta, do 50 tysięcy mieszkańców: http://poiis.nfosigw.gov.pl/skorzystaj-z-programu/zobacz-ogloszenia-i-wyniki-naborow-wnioskow/systemy-gospodarowania-wodami-opadowymi-na-terenach-miejskich, a kolejna jego edycja jest w planach na czerwiec 2020 roku.

Uważam jednak, że kluczem do sukcesu finansowego jest wdrożenie mądrego zarządzania w skali miasta, dzięki któremu nakłady inwestycyjne na retencję wbudowane będą w każdy realizowany projekt inwestycyjny w mieście.

Nie są one wtedy wprost ponoszone przez zarządcę systemu: Jednostkę Samorządu Terytorialnego czy spółkę wodociągową. Dla zlewni, w której zarządzający posiada skalibrowany model hydrodynamiczny, gdzie jest wysoka świadomość funkcjonowania całego systemu odwodnienia i retencji, gdzie sensownie wydaje się warunki techniczne na odprowadzanie wód, możliwe jest świadome przerzucenie części nakładów na inwestorów realizujących projekty nie związane wprost z wodami deszczowymi. Co ciekawe – inwestorzy najczęściej rozumieją tę sytuację, o ile spotykają się z racjonalnymi argumentami i mądrym zarządcą systemu.

Deweloper budujący osiedle powinien wybudować zbiornik opóźniający odpływ wód deszczowych.

Powinien również poddać się bezwzględnie wymogom planowania przestrzennego, gdzie podstawowym warunkiem musi być odprowadzanie wody w ilości nie większej niż dla stanu obecnego i to dla całego zakresu deszczy. Nazywamy to neutralnością hydrologiczną. Inwestor drogowy powinien wbudować retencję pod drogą, lub retencję powierzchniową w jej okolicy, odpowiednio kształtując rowy, muldy czy zbiorniki. Stymulowanie powstawania zielono-niebieskiej infrastruktury może pozwolić na zahamowanie groźnego trendu uszczelniania miasta. Place zabaw mogą mieć również elementy retencyjne, wzbogacone o na przykład część edukacyjną wodną. Rewitalizacja rynku, placu, czy ulicy może również przewidzieć mądre, zrównoważone gospodarowanie deszczówką.

W ten sposób, zarządca systemu skutecznie przerzuci znaczną część kosztów na tych, którzy przestrzeń przekształcają i uszczelniają. Nie ma innej drogi. Aby tak się stało, zarządca systemu musi jednak mieć wysoką świadomość jego działania, musi aktywnie stymulować, zachęcać, a czasem wymuszać odpowiednie zachowania inwestorów. Do tego potrzeba dobrych narzędzi i świadomych pracowników. Potrzeba umiejętności określania warunków na podłączenie do systemu. Potrzeba odważnych i świadomych planistów, współpracujących z inżynierami od wód opadowych. I w tę wiedzę i narzędzia na pewno już teraz warto inwestować. Przykładem takiego podejścia może być dla nas Kopenhaga.

Na koniec tradycyjnie link do przestudiowania:  https://www.forbes.com/sites/justingerdes/2012/10/31/what-copenhagen-can-teach-cities-about-adapting-to-climate-change/#2feb9ff1e898