„The European Green Deal”​ – co może oznaczać dla zarządzania wodami opadowymi?

Autor wpisu: Jacek Zalewski, RETENCJAPL (o autorze)

Głosowanie Parlamentu Europejskiego z 27 listopada 2019 roku potwierdziło ambicje Europy, aby proponowany przez nową komisję pod wodzą Ursuli von der Leyen „Europejski Zielony Ład” stał się główną osią polityki unijnej na kolejne lata.

Jesteśmy mniej więcej w połowie okresu 100 dni, w ciągu których „The European Green Deal” ma uzyskać bardziej konkretny kształt. Zostawiając na chwilę na boku ambitny cel, jakim jest neutralność klimatyczna do roku 2050, zastanówmy się, co może oznaczać dla gospodarowania wodami opadowymi i szerzej, dla gospodarki wodnej, nowe podejście unijne?

Przyznam, że byłem zaskoczony śledząc kolejne publikacje. Wśród polityk i obszarów poddawanych rewizji są zagadnienia polityki klimatycznej, energetyczne, transportu, przemysłu, ale i szczegółowe dokumenty dotyczące produkcji stali, bioróżnorodności, rejonu bałkańskiego…Zauważyć można szeroką gamę tematów i inicjatyw, jednak ich zestaw wydaje się dla osoby niewtajemniczonej cokolwiek chaotyczny.

W mapie drogowej opublikowanej 11 grudnia zeszłego roku trudno, obok inicjatywny polepszenia zarządzania drogami wodnymi oraz planu ograniczenia do zera zanieczyszczania wody, powietrza i ziemi, doszukać się zagadnień wprost związanych z wodą (kłania się nasz manifest klimatyczny, gdzie właśnie mówimy o wodzie, powietrzu i ziemi: www.manifestklimatyczny.pl ). Niemniej jednak, jeśli potraktujemy poważnie samo ograniczenie do minimum zanieczyszczeń zrzucanych do wód, czeka nas potężne wyzwanie. Warto już teraz o nim myśleć, szczególnie przy okazji aktualizowania pozwoleń wodnoprawnych, przebudowy podczyszczalni wód opadowych, inwentaryzacji sieci i identyfikacji dotychczas zaniedbanych wylotów kanalizacji deszczowej. Z pewnością również bez sięgnięcia po całą gamę narzędzi z zakresu zielono-niebieskiej infrastruktury, ograniczenie zrzutu zanieczyszczeń do wód w miastach będzie niewykonalne. Ogromnym wyzwaniem jest już samo zarządzanie całym obszarem zlewni i problem zanieczyszczeń rolniczych, a tymczasem unia stawia przed nami ograniczenie mikroplastiku i farmaceutyków w ściekach. Jedno jest pewne: woda przenika zarówno cel związany z wysokiej jakości zdrową żywnością jak i ograniczeniem zanieczyszczeń.

Wiele miast, stymulowanych opłatami za zrzut wód opadowych, podjęło już konkretne działania. Widzimy to w codziennej naszej pracy. Warto, by tworzone strategie, programy i projekty już teraz brały pod uwagę nie tylko zmiany klimatu jako takie, ale też zmieniający się klimat polityki europejskiej. Dobremu zaplanowaniu sprzyja kalendarz wyborczy – jest wystarczająco dużo czasu, by efektywnie coś w sprawie wód opadowych zrobić przed kolejnymi wyborami. Z pewnością będziemy o tych sprawach mówić na konferencji Stormwater Poland 2020, już 3 marca tego roku w Gdańsku.

Myślę, że na tę chwilę, przygotowując się do kolejnej perspektywy finansowej UE, w której jak wiemy adaptacja do zmian klimatu, ale i zapewne cele wyznaczone przez „Europejski Zielony Ład” będą miały kluczowe znaczenie, warto przede wszystkim obserwować  pojawiające się publikacje i komunikaty i dobrze „wczuć się w klimat”. Ten, kto dobrze wpisze się w nowe cele i podejmie wyzwania, z dużym prawdopodobieństwem będzie miał szansę na pozyskanie niemałych środków finansowych. Zgodnie z deklaracjami, żaden region UE ma nie być zostawiony w tyle. Obyśmy tylko my sami jako kraj nie stali z boku.

Warto zapoznać się:

https://ec.europa.eu/info/strategy/priorities-2019-2024/european-green-deal_pl

https://ec.europa.eu/info/sites/info/files/european-green-deal-communication-annex-roadmap_en.pdf)