O wodach opadowych – doświadczenia Ekspertów

Autor wpisu: Jacek Zalewski, RETENCJAPL (o autorze)

 

Po 17 latach pracy w branży postanowiłem podzielić się moimi doświadczeniami. Nie dlatego, że są one wyjątkowe, ale dlatego, że widzę jak mało w naszym gronie rozmawiamy. Jak mało jest dzielenia się wiedzą i dobrymi praktykami. Chciałbym to zmienić.

Spotkałem na swojej drodze zawodowej wielu wybitnych ekspertów i inżynierów. Często nie zrobili oni kariery naukowej, nie są tak widoczni, byśmy mogli w szerszym gronie czerpać z ich doświadczenia. Będę więc ich zapraszał do dialogu.

Będziemy rozmawiać o wodzie. Tak jak na dorocznych konferencjach Stormwater Poland. Pragniemy ten dialog prowadzić z Państwem i z Państwa udziałem – cały rok. Może uda się, że będziemy tutaj zamieszczać także Państwa spostrzeżenia i inspiracje?

Zachęcam do przesyłania do nas swoich tekstów. Liczę, że z czasem zbuduje to społeczność ludzi, którzy rozumieją, że woda jest zasobem, o który trzeba dbać, a nie zagrożeniem, którego trzeba się pozbyć. A także, że lepiej wydać 6% wartości inwestycji na dobre przygotowanie inwestycji, dobre koncepcje i projektowanie, niż zlecić byle co po najniższej cenie, a potem dopłacać 50% do inwestycji, 30% do codziennej eksploatacji… o ile w ogóle uda się osiągnąć zamierzony efekt.

Czy rzeczywiście można dobrze zaprojektować sieć i zbiornik retencyjny, skoro projektant przyjmuje teoretyczny deszcz, na podstawie formuły opracowanej jednolicie dla niemal połowy kraju?

Projektując bezpieczne auta, producenci wykonują serie „crash-testów”. Nie teoretyzują, lecz mierzą efekt. Dlaczego więc godzimy się, że projektując bezpieczną infrastrukturę, nie trzeba dokonywać kalibracji modelu ani pomiarów opadu i odpływu? Teoretyczny, nie przystający do rzeczywistości, opad, wprowadzany jest do jednego wzoru bez analizy warunków w całej zlewni. Czy nawet cień niepokoju nie pojawi się u inwestora ani projektanta? Przecież to plan na katastrofę. Nie, często nie spektakularną. Niewypełniony zbiornik, podtopienia, podmyte umocnienia, przewymiarowana pompa, zalany garaż to tylko niektóre typowe porażki inżynierskie. A przecież doskonale wiemy, że w najbliższych 5 czy 10 latach procent uszczelnienia zlewni dramatycznie wzrośnie. Wiemy, że deszcz do deszczu nie jest podobny. I wiemy, że czasem w mieście groźniejszy jest długi opad, niż krótka ostra zlewa. Dlatego właśnie zanim zaprojektujemy rozwiązanie, trzeba przeanalizować szereg scenariuszy opadowych. A rzetelne dane pozyskać z pobliskiego deszczomierza lub Polskiego Atlasu Natężeń Deszczów PANDA. Tak jak nasi sąsiedzi w Niemczech, używający na co dzień atlasu KOSTRA.

Brak wdrożenia aktualnej wiedzy jest dojmującą bolączką. Z kolei w ochronie przed powodziami od rzek, uwidacznia się ten brak we wciąż pokutującej wśród decydentów tendencji do budowy gigantycznych zbiorników w dolnych biegach rzek, podczas gdy problemem jest zbyt szybki odpływ wody z miast. Widać to po nieustannym dążeniu do uregulowania rzek górskich i podgórskich, do skanalizowania odpływu w miastach, zamiast retencji w miejscu powstawania odpływu. Wydatki nie są kierowane tam, gdzie przyniosą najlepszy efekt, lecz gdzie można przeciąć wstęgę lub wbić spektakularnie łopatę.

Dlaczego inżynierowie zapominają, że rzeka upomni się o układ meandrujący, o bystrza i plosa?

Dalej króluje idea kształtowania koryta trapezowego, które w warunkach normalnych, w środowisku, nigdy nie występuje i zmienia rzekę w wyjałowiony kanał. O tym także będziemy pisać, bo rzeki w mieście to wielka wartość.

System odwodnienia i retencji w miastach to spójna sieć rowów, cieków, kanalizacji, ale i cały teren miasta, dla którego kluczową rolę pełni dobre planowanie przestrzenne. Dlatego poświęciliśmy mu sporo uwagi na ostatniej konferencji Stormwater. Nie zapomnimy także o digitalizacji. Sądzę jednak, że kluczem do sukcesu nie jest słowo „SMART” lecz „WISE” – czyli mądrze. Gdy mądrze zaplanujemy system, idea Smart Cities będzie rzeczywiście efektywnie realizowana.